Styl

W stylu hard chic, czyli słów kilka o inspiracjach militarnych w modzie

Choć  nazwa hard chic, która pojawiła się w tytule, wskazuje na debiutującą w latach 30. włoską projektantkę Elsę Schiaparelli, dzisiejsza stylizacja nie odwołuje się do żadnej dekady. Motywy militarne – tak chętnie wykorzystywane przez rywalkę Coco Chanel – nie mają terminu ważności. I tyczy się to zarówno wieku XX, jak i XXI, w którym wojskowe elementy pojawiają się wśród kluczowych trendów praktycznie co jesień.

Elsa Schiaparelli i jej ‘hard chic’

Jednakże to właśnie ekscentryczna i ekstrawagancka Elsa Schiaparelli po raz pierwszy użyła wzoru moro w historii mody haute couture. Inspiracje militarne były nieodzownym elementem stylu włoskiej projektantki, która postanowiła w kolekcji na lato 1940 roku wykorzystać motyw trenczu oraz taftę drukowaną w charakterystyczny militarny deseń. Dziś estetyka Schiaparelli określana jest jako hard chic.

W swoich projektach  Elsa Schiaparelli dążyła do uzyskania sylwetki o uniformistycznym, nawiązującym do męskiego wojskowego munduru, charakterze. Dążące do odwróconego trójkąta proporcje uzyskiwano poprzez watowane ostre ramiona, zawężoną talię oraz biodra. Hard chic to przodek power suit, lub szerzej, nurtu power dressing, który, jak wiecie, szczerze uwielbiam.

Według założenia Schiaparelli, ubrania miały być maksymalnie praktyczne – bez uszczerbku na ekskluzywności wyglądu. W żakiecie z 1940 roku projektantka sięgnęła po obficie zdobione złotymi haftami przeskalowane nakładane kieszenie, które miały pomoc kobiecie obyć się bez torebki.

Motywy militarne pojawiały się także w późniejszych pracach Elsy Schiaparelli. Na przestrzeni kolejnych dekad styl wojskowy powracał w kolekcjach znanych projektantów, m.in. André Courrègesa (60.), Yvesa Saint Laurenta (70.) i Ralpha Laurena (80.).

„Chanelka”, bomberka i trencz

Jak sam tytuł wskazuje, militariom zawdzięczamy o wiele więcej, niż nam się wydaje 🙂 O ile przed I Wojną Światową moda sięgała po militarne motywy głównie w zakresie zdobień (pasków, kołnierzyków i guzików), o tyle wybuch I Wojny Światowej zmienił sytuację o 180 stopni.

Bardzo wiele rozwiązań stosowanych pierwotnie przez wojsko zaadaptowano następnie w modzie. Rodzaj płaszcza znanego dziś pod nazwą trencz wyewoluował z różnego rodzaju okryć stosowanych w armii brytyjskiej w XIX i XX wieku. Co ciekawe, ten sprawdzony w okopach model stał się przedmiotem sporu pomiędzy markami Burberry i Aquascutum. Aquascutum twierdzi, że Thomas Burberry w 1914 roku zmodyfikował projekt marki i nadał mu nową nazwę.

Również inny rodzaj popularnego okrycia wierzchniego, bomber jacket, przedostał się do mainstreamu dzięki innowacji wykonanej na użytek wojska. Mowa o kurtce lotniczej MA-1. Była to pierwsza kurtka lotnicza wykonana z nylonu. Model ten pojawił się w latach 50-tych, wypierając cięższe, bo wykonywane ze skór, „tradycyjne” kurtki lotnicze.

Aha, prawie bym zapomniała. Zgadnijcie, która torebka była zainspirowana wojennymi sakwami? Była to słynna torebka Chanel 2.55. W latach 20. zmęczona noszeniem torebki Coco Chanel postanowiła zaprojektować takie akcesorium, które uwolniłoby jej ręce. Zainspirowany paskami z toreb żołnierskich, pierwszy projekt został wprowadzony w 1929 roku. Po powrocie w 1954 roku, Chanel zdecydowała się go zaktualizować. Dziś znamy go pod nazwą 2.55  (ze względu na datę powstania: luty 1955).

Fokus na detale

Wojskowe zapożyczenia w modzie są, jak widać, bardzo różnorodne i, czasami, nieoczywiste. Tymczasem pierwsze, co kojarzy się ze stylem militarnym, to charakterystyczna zieleń. A ja, jak wiecie, mam słabość do wszelkich jej odcieni 🙂 Dlatego, choć nigdy nie lubiłam moro, od zawsze chętnie sięgam po inspirowane tym stylem barwy: butelkową, oliwkową zieleń czy khaki. Kocham łączyć je z brązami, piaskowym beżem i odcieniami karmelu. Dlatego beżową bazę w postaci szerokich spodni palazzo uzupełniłam wyrazistą kurtką w kolorze zgniłej zieleni z wyrazistymi naramennikami.

Pagony – to przecież nieodłączny element umundurowania. Pierwotnie funkcjonalny (służył do umieszczania różnego rodzaju naszywek), dziś ten element dodaje wyrazistości ramionom i stanowczości wyglądowi. Całość budzi skojarzenia z power dressingiem w duchu lat 80-tych, którego przodkiem, bądź co bądź, są pierwsze barczyste modele projektowane przez Elsę Schiaparelli.

Fot. Łukasz Łuciuk (klik do strony)

Featuring:

2 komentarze

  • Olga

    Artykuł to prawdziwa perła. Look to genialnie zestawienie wielu na pozór nie pasujących do siebie elementów (jeśli chodzi o podejście klasyczne ;)). Podoba mi się naszpikowanie całej treści wieloma faktami, ciekawostkami historii w odniesieniu do całego looku i to jak pieknie ta treść ze sobą współgra. Dumnam! Czekam już na następny!

    Najwierniejsza fanka.
    Olga

  • holeanta

    genialny tekst, Ani, przeczytałam z ogromną przyjemnością, a co ważniejsze – trochę odmieniłaś w mojej głowie kwestię postrzegania stylu militarnego. 🙂 nieco nieoczywista, ale widoczna inspiracja! ja ze stylem militarnym mam nieco nie po drodze, bo bardzo nie lubię kamuflaży, nawet w wariacjach z kwiatami. jak widać, da się ich uniknąć i stworzyć naprawdę niebanalną stylizację. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *