Styl

VINTSTREET x Chicwish, czyli rzecz o sroczym instynkcie

Dzisiejszy wpis jest poniekąd wyjątkowy. Wszystko dlatego, że głos w nim zabrała… moja wewnętrzna sroka.  Tak, sroka – ta kochająca świecidełka, dumna właścicielka dużej szkatułki z pozłacanymi bibelotami, spinkami i kokardkami. Na co dzień grzecznie śpi, odzywając się dopiero wtedy, gdy przechodzę obok szafy z lakierami w drogerii lub mijam kryształową biżuterię na wystawie. Pewnie z tego właśnie powodu przed publikacją usłyszałam od znajomych: „Sukienka w cekiny? To nie w Twoim stylu”.

W poszukiwaniu przyczyn sroczości

Najpierw skinęłam głową z aprobatą. Co jak co, ale będąc miłośniczką ciężkich tkanin i zdecydowanych krojów, pojawiam się publicznie z błyskiem co najwyżej w oku.  Zaczęłam więc się zastanawiać, dlaczego zdarza mi się czasami „zgrzeszyć”. W końcu, moje ukochane lata 80-te to nie tylko ostre ramiona i zabawa proporcjami – to także disco, cekiny i złote ozdoby. Kojarzące się z luksusem, przywołują na myśl Dynastię… odbijając się czkawką u osób, które przepych łączą z kiczem. Żeby nie było – też tak mam. Tylko sroka wewnątrz mnie ma odmienne zdanie na ten temat 🙂

Później pomyślałam, że odzywa się we mnie moje doświadczenie życiowe. W końcu tak wiele czasu spędziłam za wschodnią granicą kraju. Mieszkanki wschodnioeuropejskich terenów nie bez kozery kojarzą się z błyskiem na granicy przyzwoitości. Paradoksalnie, bije z nich przy tym nieujarzmiona pewność siebie. I choć uciekałam przed tą stylistyką ile sił, nie mogę, jak widać, ostatecznie pożegnać się z ubraniami, które skutecznie przyciągają wzrok przechodniów.

Nie krępuję się z tego powodu: podnoszę odruchowo głowę i zaczynam stawiać pewniejsze kroki. Gdy wychodzi ze mnie moja wschodnia natura, czuję się jakbym wchodziła w rolę.

Pragnienie… wody

Śmiechem żartem, krótki research wyprowadził mnie z błędu: ani zamiłowanie do lat 80-tych, ani doświadczenie wschodniej kobiecości nie tłumaczą sroczego instynktu. Okazało się, że instynktowna sympatia do połysku może wiązać się z pierwotnym pragnieniem… wody.

Tak przynajmniej stwierdził zespół naukowców z Belgii, którzy za hipotezę badawczą przyjęli, iż zamiłowanie do błysku wiąże się z pragnieniem bogacenia się. W pewnym sensie udowodnili, że tak jest. Z tą różnicą, że bogactwo oznaczało kiedyś dostęp do wody pitnej.

Jak do tego doszli? Do badania zaangażowano dzieci, które, nieświadome jeszcze marketingowych konotacji błysku z luksusem, również stawiały rzeczy świecące nad matowe. Zresztą, nie potrzeba badań, aby o tym wiedzieć. Gdy robiliśmy z Łukaszem tę sesję, byliśmy wielokrotnie zaczepiani przez maluchów, które komentowały mój strój z nieskrywaną ekscytacją 🙂

Dlatego nawet jeśli nie macie dokąd się tak ubrać, zachęcam w ramach małego eksperymentu przekroczyć komfortową granicę bycia niezauważalnym i wyjść w takim ubraniu w świat. Tak po prostu. W celach terapeutycznych! Dawka pozytywnych emocji gwarantowana 🙂

Wracając jednak do badań, to okazało się ponadto, że im bardziej spragnieni byli respondenci, tym częściej wybierali oni błyszczące rzeczy. Wygląda na to, że instynkt sroczy jest w istocie bardzo ludzki.

Chicwish & VintStreet

Przed publikacją tego wpisu pomyślałam, że spóźniłam się o jakieś 5 miesięcy: wszak ta świecąca kreacja jest doskonała na Sylwestra. Pocieszam się jednak tym, że nadchodzi sezon weselny! Jeśli więc szukacie kreacji, która sprawi, że każdy mały dżentelmen na sali zachce z Wami zatańczyć, to śmiało! Sukienka pochodzi z Chicwish – sklepu, do którego, jak już kiedyś wspominałam, mam sentyment (w tym poście wyjaśniam, dlaczego 🙂 ). Ale jeśli błysk to nie Wasza bajka, to myślę, że na chicwish.com znajdzie się mnóstwo innych, również matowych, strojów 😉

Fot. Łukasz Łuciuk (klik do strony)

Featuring:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *