Styl

Paryż nad Wisłą, czyli moje ulubione miejsce z francuskim klimatem w Warszawie

Odkąd założyliśmy z Łukaszem VintStreet, poszukujemy w Warszawie miejsc, które osobom spoza miasta (a poniekąd i z niego), mogą wcale nie kojarzyć się ze stolicą. Uwielbiamy odnajdywać piękne, starannie wykonane kamienice z dopracowanymi wnętrzami ukrytymi przed oczami przechodniów. Zachwycamy się bogatą secesyjną ornamentyką i perełkami w nurcie późnego historyzmu, które tak bardzo kojarzą mi się właśnie z Paryżem. 

Ostatnio, na przykład, zabieraliśmy Was do Gmachu Głównego Politechniki Warszawskiej – sztandarowego przykładu monumentalnej architektury późnego historyzmu. Dziś, po raz drugi już w historii VintStreet, zaprosimy na spacer ulicą Karową zwieńczoną wiaduktem w neorenesansowym stylu – jedno z najbardziej fotogenicznych i najbardziej paryskich, w moim odczuciu, miejsc w Warszawie.

Z historii ul. Karowej

No właśnie.. dzisiaj Karowa przypomina mi paryski zakątek. Jednak pod koniec XIX wieku mieściła się tu zajezdnia kar – pojazdów konnych służących do wywozu śmieci. Kto czytał Prusa, ten wie, że Warszawa schyłku lat 70. XIX wieku była miastem niewyobrażalnych kontrastów. Obok luksusowe pałaców Krakowskiego Przedmieścia, niżej, pod skarpą na Powiślu, znajdowała się dzielnica biedy.

Było tu kilku drzemiących na słońcu pijaków czy złodziei, dwie śmieciarki i jedna kochająca się para, złożona z trędowatej kobiety i suchotniczego mężczyzny, który nie miał nosa. Zdawało się, że to nie ludzie, ale widma ukrytych tutaj chorób, które odziały się w wykopane w tym miejscu szmat – tak opisywał okolice Karowej Prus. Ten opis dotyczył czasów, gdy u wylotu Karowej znajdowała się zwieńczona rzeźbą syreny brama zaprojektowaną przez Henryka Marconiego. Dziś jednak trudno w to uwierzyć.

 

Wiadukt Markiewicza

Bramę rozebrano w 1898 i dzisiaj ulica Karowa schodzi ze skarpy na Powiśle po Wiadukcie im. Stanisława Markiewicza. Wybudowany w latach 1902-1905 wiadukt z trudem przetrwał wojnę. Dziś stanowi jedną z najcenniejszych budowli inżynieryjnych w stolicy. Projekt konstrukcji wykonał inż. Karol Sommer, a nawiązującą do renesansowych i barokowych form dekorację architektoniczną zaprojektował Stefan Szyller. 

Projekt o cechach charakterystycznego dla końca XIX w. historyzmu został następnie przekazany do wykonania warszawskiemu artyście Janowi Woydydze. W realizacji Woydygi wiadukt zyskał secesyjny, niepowtarzalny charakter. Jest to jeden z nielicznych przykładów rzeźby monumentalnej powstającej w Warszawie w czasach, gdy secesja była jeszcze awangardą.


Wystrój rzeźbiarski wiaduktu stanowią dwie grupy rzeźb. Na pierwszą składają się kobieta z księgą symbolizująca Warszawę, mężczyzna symbolizujący przemysł i rolnictwo oraz maska Wodnika symbolizująca Wisłę. Druga rzeźba to Syrena – symbol stolicy, której akurat nie uchwyciliśmy podczas tej sesji (ale możecie zobaczyć ją tu – klik).

Spacerując po Wiadukcie można poczuć się niczym na Moście Aleksandra III w Paryżu. No, prawie 🙂 Jest znacznie skromniej, ale mimo wszystko bardzo lubię to skojarzenie 🙂 Uwielbiam przechadzać się po wiadukcie i odczuwać na skórze ciepły wiosenny wiatr, który zalotnie targa zwiewny dół sukienki. Ta z nadrukiem czerwonych maków, pochodzi z Chicwish, o którym pisałam już więcej m.in. tu oraz tu.  Zachwycił mnie jej piękny, swobodny szyfonowy dół, który dopisywał poetyckiej scenerii, falując i wirując od każdego, nawet najmniejszego podmuchu.  Jest już, niestety, wyprzedana – ale podlinkowałam coś bardzo podobnego.

PS. Czy też zauważyliście moją ostatnio słabość do romantycznych kreacji? To chyba wiosna tak na mnie wpływa 🙂

Featuring:

  • Chicwish retro styled dress (similar here)
  • ZARA strap sandals
  • ASOS straw hat
  • Mango coffer bag

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *