Styl

O przerwie w blogowaniu i różu w szafie

Choć ta dłuższa przerwa w blogowaniu nie była planowana, potrzebowałam tego czasu, by pozbierać myśli i na nowo podejść do tworzenia treści. Nie będę ukrywać, zainicjowały tę przerwę zarówno bodźce negatywne (tj. zmiany na Instagramie w postaci jeszcze mocniej wyśrubowanego algorytmu i wynikający z tego brak wszelkich chęci), jak i pozytywne. Tak się składa, że Łukasz – autor większości zdjęć na blogu – już wkrótce zostanie ojcem. Tak, ojcem! Dlatego WSZELKIE GRATULACJE W KOMENTARZACH SĄ MILE WIDZIANE 😊

Wracając do tematu braku chęci: doszłam do wniosku, że trudności sprawia mi… pisanie. Myślałam, że w blogowym świecie „content is a king”, tymczasem pisanie treści lifestyle’owych nigdy nie było moim konikiem. Nieco bardziej „swojo” czuję się w pisaniu treści poradnikowych (czyli konkretów :P), a najlepiej – w formach wizualnych. Przez to odkładałam tworzenie wpisów. W nieskończoność. A sesje, które robiliśmy, jak leżały odłogiem, tak i leżą. W ten sposób uzbierało mi się ich już całkiem sporo.

Zatem postanowiłam, że każdy ma słabsze strony i nie należy się nad tym wybitnie rozczulać, lecz znaleźć kompromis. Niby proste rzeczy, a przekonanie się do nich zajęło mi tyle czasu! Dochodzę do wniosku, że nasze szczere chęci czasami obracają się przeciwko nam.

Postaram się więc zrestartować swoje podejście i publikować częściej, ale z mniejszym wsparciem tekstowym. Mam nadzieję, że mi wybaczycie, ale też po cichu liczę, że w dobie powszechnego braku czasu i przebodźcowania informacją, wszyscy będą zadowoleni 😉

No. Miałam nie pisać, a wyszło tego całkiem dużo! Jeśli zaś chodzi o look, to przychodzę do Was dziś po raz kolejny z moją ponadczasową słabością, czyli bufkami. Myślę, że ta lniana bufiasta sukienka marki Chicwish znacznie lepiej wyglądałaby gdzieś na tle terenów śródziemnomorskich. Niemniej, podobno w Warszawie przez kolejny tydzień będzie panował nieznośny gorąc, w związku z czym temat uważam za nadal aktualny 😊

Muszę przyznać, że w mojej szafie bez problemu można odnaleźć zarówno męską marynarkę oversize, jak i bufiastą różową kieckę 🙂 Różowy, owszem, nie jest moim ulubionym kolorem, ale czasami chce mi się dziewczyńskiego luzu i odrobina różu działa na mnie terapeutycznie.

Wam też zdarzają się romanse z różem?

Featuring:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *