Przemyślenia,  Styl

Najbardziej kobieco czuję się w… damskim garniturze

W przeciągu ostatnich kilku lat zdążyłam uzbierać całkiem pokaźną kolekcję… damskich garniturów. Nigdy wcześniej nie przyszłoby mi do głowy, że najbardziej kobieco mogę czuć się właśnie w tej części garderoby. Wszak chłopięca zuchwałość garniturów ciągle kontrastuje z ostrożnością, która cechuje przychylność dzisiejszych konsumentek. Nie ma co się dziwić – po około 20 latach dominacji typowo kobiecych, frywolnych krojów i ozdób – znamion znanego zjawiska seksualizacji mody – trudno jest przestawić się na coś, co od zawsze zakotwiczone było w domenie „męskiej elegancji”. Dlaczego więc ja, zakładając garnitur, czuje się w nim tak… kobieco?

Paradoks emancypacyjny

W historii garnituru damskiego, wzorowanego przecież na formalnym krawiectwie męskim, zaszyty jest paradoks emancypacyjny. Garnitur jest przykładem przejęcia męskich standardów przez kobiety w celu ziszczenia ich emancypacyjnego marzenia o równouprawnieniu. Szczególnie widoczne to było w latach 80., gdy kobiety wdarły się do świata biznesu, funkcjonującego na męskich, bo wzorowanych na patriarchacie, zasadach i musiały przyjąć tożsamość grupy dominującej. Jednak czy dzisiejsza „self-made-woman” koniecznie ma syndrom królowej pszczół, gardzi tradycyjnie pojmowaną kobiecością lub, o zgrozo, neguje ją? Moja „wschodnia dusza” rozkochana jest w sukienkach. Ale moja kobiecość nie cierpi, lecz na odwrót, rozkwita w garniturze.



Szczypta historii

Historia garnituru damskiego jest bardzo burzliwa, a na jej łamach swój ślad zostawiły tak wspaniali i wielcy projektanci jak Coco Chanel, Yves Saint Laurent, Christian Dior czy Giorgio Armani. Wskutek tej, trwającej ponad stulecie, cudownej i ekspresyjnej ewolucji, damski garnitur (tudzież le smoking, tudzież power suit) skutecznie wzmocnił swoją pozycję. Nie będę przytaczała tu całe dzieje niekończących się garniturowych perypetii – są one dostępne na wielu innych blogach i portalach. Przytoczę tu nazwiska cudownych kobiet znanych m.in. z ubierania się w garnitury.

Wśród nich symbol seksapilu Brigitte Bardot, której romans z pasiastymi  garniturami nie odebrał jej ani krzty kobiecego wdzięku. Wśród nich także Nan Kempner, za sprawą której historia damskiego garnituru wzbogaciła się o pikantny szczegół, kiedy to ona, nie mogąc wejść do La Côte Basque, ostentacyjnie zdjęła garniturowe spodnie, kontynuując wieczór w samej tylko marynarce. A to dopiero początek – długą listę wybitnych kobiecych nazwisk wieńczą takie ikony kobiecości i klasy jak nonszalancka Marlene Dietrich, piekielnie inteligentna Katharine Hepburn i tajemnicza Greta Garbo.

Teoria „ubranego poznania”

Nie jest tajemnicą, że ubiór jest swego rodzaju społeczną zbroją. To, co nosimy, wpływa w dużej mierze na innych: wszak, gdyby stereotypowa „pani w czerwieni” nie istniała, projektanci nie tworzyliby tak wielu szkarłatnych strojów. Ale jednocześnie nasz ubiór ma wpływ na nasze własne procesy poznawcze, zmienia nasz sposób postrzegania rzeczywistości. Fachowo zjawisko to nazywa się „ubrane poznanie” (ang. „enclothed cognition”). Jest to swego rodzaju reakcja łańcuchowa. Przykładowo, gdy założę lekarski strój, będę bardziej uważna – niczym lekarz. Jeśli Phoebe Philo kojarzy mi się z silną, inteligentną kobietą, to prawdopodobnie będę czuła się właśnie tak, gdy kupię produkt z metką Céline. A jeśli ubieram garnitur, to… nie, nie chodzi o to, że będę bardziej skuteczna, bo kojarzy mi się ze światem biznesowego sukcesu. Nie, nie będę bardziej twarda, bo kojarzy mi się z mężczyznami. Będę bardziej kobieca – bo przed oczami stanie mi plejada wybitnych, seksownych i silnych ikon kobiecości.



Fot. Łukasz Łuciuk (klik do strony)

Featuring:

 PS. Po więcej kraciastych marynarek zapraszam tu i tu 😉 

One Comment

  • holeanta

    przy początku czytania miałam ochotę dodać „Marlene Dietrich wpadła na to wcześniej” (ale nie muszę tego dodawać). ; )
    mnie się cały czas jakiś marzy, ale moje gabaryty mi tego nie ułatwiają – to akurat taki strój, gdzie to, jak leży, naprawdę ma znaczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *