Podróże,  Styl

Jeden dzień w Budapeszcie

Nie wiem, dlaczego z blogowaniem miałam ostatnio na bakier (pogoda, algorytmy i inne siły wyższe pewnie mają na to odpowiedź), ale wyjazd do Budapesztu dodał mi wiatru w żagle i sprawił, że tu powróciłam. Dzisiejszy wpis pochodzi z przedostatniego dnia w Budapeszcie. Gdzieś po drodze z rana wypiliśmy wiaderko kawy, zjedliśmy śniadanie na mieście (w lokalu, którego nazwy za nic nie umiałabym wymówić), a następnie, tradycyjnie już, ruszyliśmy na pieszy podbój miasta.

Warto zobaczyć: Biblioteka Ervina Szabo

Jednym z miejsc na liście must see, którą sporządziłam sobie przed wyjazdem do Budapesztu była Biblioteka im. Ervina Szabo, która skrywa w sobie cudowne pałacowe wnętrza. Tak się składa, że znajduje się ona właśnie w dzielnicy Józsefváros, zaledwie 5 min od miejsca, w którym nocowaliśmy  (nasz nocleg w Budapeszcie: klik). Tym bardziej nie mogliśmy jej ominąć!

W 1927 roku Bibliotekę rozmieszczono w pałacu rodziny Wenckheim. Zdumiewające, że pałacowe wnętrza tego XIX-wiecznego budynku są niezmiennie oddane do użytku przez studentów. Jeśli wierzyć Wikipedii, to studenci stanowią ½ wszystkich odwiedzających Bibliotekę obecnie.

Fantastyczne wrażenie sprawiają ludzie uczący się w pokojach zdobionych złotem, filigranowymi ornamentami, kryształowymi żyrandolami i aksamitnymi tekstyliami. Muszę szczerze przyznać, że przez chwilę sceptycznie przyglądałam się temu obrazkowi, nie dowierzając, że to możliwe.

Gdyby BUW oferował podobne udogodnienia, chybabym się zdecydowała na drugi kierunek 🙂 No i na pewno miałabym same piątki, bo z tego miejsca wcale nie chce się wychodzić 🙂

Następnie, zahaczając najpierw o pobliską restaurację Mazel Tov (co w języku jidysz oznacza szczęście i, wierzcie mi, to nie przypadek!) znajdującą się jakieś 15 min. spacerem od Biblioteki, wyruszyliśmy do  High Note Budapest.

Miejsce z najlepszym widokiem na Bazylikę św. Stefana

Jest nim zdecydowanie High Note Budapest – sky bar na 7. piętrze hotelu Aria. Rozpościerający się tego baru widok wprost na Bazylikę św. Stefana w Budapeszcie jest genialny.

Jest to bardzo oblegane miejsce, o czym świadczy fakt, że nawet z kilkudniowym wyprzedzeniem udało nam się dokonać rezerwacji najpóźniej na godzinę 18. Wielka szkoda: myślę, że zachód słońca w tym miejscu powinien być rewelacyjny!

Na piechotę lub… w niebie

High Note to jeden z najbardziej widokowych sky barów w Budapeszcie, które dane mi było odwiedzić. Wierzcie mi: nigdzie w mieście nie znajdziecie bliższej perspektywy na Bazylikę! Poza tym, mam ogromną słabość do sky barów, o czym wspominałam już kiedyś przy okazji tego postu. Zawsze staram się trafić do jakiegoś, będąc w innym miejscu – kolekcjonuje w pamięci panoramy turystyczne. Pewnie dlatego Budapeszt tak mnie urzeka: w stolicy Węgier jest niesamowicie wiele tego typu restauracji latających w obłokach i miejsc widokowych z fantastycznym widokiem na całe miasto.

Mam zamiar napisać o tym trochę więcej w kolejnych publikacjach, na które już dziś Was zapraszam. Tymczasem kończę ten wpis (i ten dzień) na nieśpiesznej włóczędze po mieście. Naprawdę sądzę, że jest to najlepszy sposób na zwiedzanie Budapesztu!

Featuring:

  • Chicwish skirt
  • Nixon Ragnar watch
  • ASOS sandals
  • Wicker: hand-made

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *